dystrybutor do wody

Spaliły się nawet dystrybutory do wody

Od pewnego dnia pracuję na hali produkcyjnej w okolicach Warszawy. Produkujemy dystrybutory do wody. Moje zajęcie nie jest ciężkie. Muszę nadzorować skomplikowane rzeczy.

Dystrybutory do wody i ja pośród płomieni

dystrybutor do wodyPracuję po osiem godzin dziennie. Moja pensja umożliwia mi życie na naprawdę dobrym poziomie. Jestem z tego zadowolony, ponieważ w przyszłości mam zamiar założyć rodzinę. Pewnego dnia zapanował prawdziwy chaos. Akurat jadłem drugie śniadanie. Wtedy usłyszałem głośny alarm. To niestety nie były ćwiczenia. Szybko pojawił się naprawdę siwy dym. Wszyscy wpadli w okropną panikę. Zaczęli biegać oraz siać ferment. Nie wiedziałem co mam zrobić. Nagle ktoś krzyknął, że wybuchł pożar. Nasze dystrybutory do wody-Warszawa były całe w płomieniach. Postanowiłem zadzwonić po odpowiednie jednostki. Szybko straż pożarna podjęła naszą ewakuację. Ja na początku schowałem się do schowka. To był wielki błąd. Drzwi zatrzasnęły się i nie mogłem wyjść. Straciłem przytomność. Okazało się, że znaleziono mnie ledwo żyjącego. Uratował mnie bardzo silny strażak. Mało brakowało, a byłbym martwy. Obudziłem się dopiero w szpitalu. Miałem podpiętych wiele urządzeń. Mój lekarz powiedział mi, że podjęto reanimację. Zjawili się u mnie moi członkowie rodziny. Przyjechał nawet wujek z północy Polski. Bardzo mnie to podniosło na duchu. Dowiedziałem się, że wszyscy od razu przyjechali, gdy dowiedzieli się co mi się przydarzyło. Potem usłyszałem w telewizji, że podczas tego wydarzenia zmarła jedna kobieta. Nie udało się jej uratować.

Nasz zakład pracy zorganizował specjalną delegację na pogrzeb. Ja niestety nie mogłem przyjść na pochówek swojej koleżanki. Byłem jeszcze na oddziale.