Home » Budownictwo » Usuwamy szczeliny czyli solidna izolacja poddasza pianką

Usuwamy szczeliny czyli solidna izolacja poddasza pianką

Mieszkam z mamą i bratem w dość starym, długowiecznym domu. Czasami musimy coś tam naprawiać, ostatnio na przykład trzeba było zespawać drabinę, bo coś zaczęła odchodzić od ściany.

Izolacja poddasza pianką była konieczna

izolacja poddasza piankąNo i ostatnio nasze dni są poświęcone pracy, bo zawsze się coś znajdzie, a chłodniejsze dni są tuż tuż. Mój brat wykonywał izolacje natryskowe, bo trzeba było trochę zabezpieczyć miejsca przy oknie. W tym roku solidna izolacja poddasza pianką była konieczna. Zwlekaliśmy z tym trochę, aż się nazbierało to, i wiele innych rzeczy koniecznych do zrobienia. Taka izolacja pianką to pół biedy. Gorzej, że trzeba było wymienić deski w schodach, bo troszkę się połamały, i baliśmy się, że ktoś sobie nogę skręci stąpając po nich. Więc gdy już ocieplanie pianką było gotowe, zabraliśmy się za deski. Strasznie skrzypiały, jak ktoś w nocy po nich szedł, to odgłosy jak z jakiegoś horroru były. Pamiętam, jak ostatnio zachciało mi się w nocy zachciało mi się oglądać takiego dreszczowca. Byłam sama w domu, i chciałam odrobinkę dreszczyku. Już po 20 minutach filmu, siedziałam z głową pod kołdrą i zaczęłam chlipać, że boję się wyjść do łazienki. Jak człowiek się naogląda takich rzeczy, to potem wymyśla sobie jakieś głupie rzeczy. Ze mną też tak było. Do tego strasznie skrzypiały te deski. Bałam się, że ktoś tam chodzi, miałam takie wrażenie, że nie jestem sama. Postanowiłam, że muszę wziąć się w garść. Wyśmieją się, że ze mnie takie strachajło. Pozapalałam światła, i włączyłam jakąś wesołą muzykę, dla odstresowania. Na szczęście to pomogło mi odważyć się wyjść do toalety. W całym domu nastała jasność, gdy wszystko włączyłam. Za dwie godziny wróciła mama, i pytała, czemu tu jest tak jasno. Nie chciałam się przyznać, i mówiłam, że po prostu czytałam w różnych miejscach, i musiałam mieć dobre światło.

Spojrzała na mnie jak na dziwaka, po czym stwierdziła, że już jej nic we mnie nie zaskoczy. A ja przynajmniej nie musiałam się przyznawać, do mojego głupiego pomysłu, na oglądanie strasznych filmów pod nieobecność rodziców.